Media społecznościowe opanował wirus pracy zdalnej i zarządzania kryzysowego. Niezliczone webinary i szkolenia on-line uczą pracodawców i pracowników jak odnaleźć się w dzisiejszym świecie wypełnionym nie tylko obawą o rozprzestrzenianie się choroby, ale - może nawet jeszcze bardziej - niepewną przyszłością.

Z dużym entuzjazmem przyjąłem te inicjatywy i z wielką ciekawością przysłuchiwałem się kolejnym prezentacjom. Ale ... ?

W listopadzie zeszłego roku klient poprosił mnie o ofertę na szkolenie dla wyższej kadry menedżerskiej w zakresie VUCA. Jak doskonale wiemy, akronim ten z angielskiego: Volatility - Uncertainty - Complexity - Ambiguity, zwięźle definiuje charakter dzisiejszego biznesu.

Mały to być 4 godz. warsztaty wprowadzające do tematyki VUCA. Co to jest, jak się za to zabrać, jak można działać i przygotować się na takie czasy. Przygotowałem dobrą ofertę, zaproponowałem konkretne rozwiązania na każdą z 4 literek i ... klient odwołał szkolenie, twierdząc, że ma ważniejsze zadania bieżące i nie może teraz poświęcić czasu tematowi, który nie jest dla niego priorytetowy. 

W czasach początków mojej kariery zawodowej nie było startup'ów. Dlatego w 2005 roku po prostu założyłem młodą firmę, która w pierwszym roku działalności zarobiła 1 mln euro. Nie były to apki mobilne ani systemy transakcyjne, a po prostu - analogowy konsulting biznesowy. Wszyscy mówili, że się nie uda, bo pływamy w czerwonym oceanie, że takich firm jest bez liku, a jednak daliśmy radę. Problem w tym, że po zaledwie 3 latach straciłem ją wskutek wrogiego przejęcia przez moich wspólników. 

Wokół konfliktu pokoleń i radykalnych zmian w postawach nowych pokoleń wchodzących na rynek pracy narosło wiele mitów i nieporozumień. Jakie są fakty? A jakie fakty sami kreujemy na zasadzie samospełniającej się przepowiedni? Chcę podzielić się z Państwem moim osobistym doświadczeniem pracy w zespołach wielokulturowych. Zachęcam także do obejrzenia mojego filmu na kanale Project Management FAQ Book, gdzie znajdziecie więcej treści o specyfice pokoleń i pragmatycznym podejściu do zarządzania wielopokoleniowością.

Na rynku pracy, w korporacjach i wszelkich innych organizacjach, już od jakiegoś czasu mamy do czynienia z tzw. „ludźmi w klapkach” – z pokolenia Y, tzw. milenialsów, urodzonych po 1980 roku. Owszem, mają jakieś garnitury, ale unikają zakładania ich jak ognia. Są zupełnie inni niż my, dla których garnitur i gotowość do pracy 24h jest drugą skórą. Przede wszystkim nie boją się być sobą wszędzie tam, gdzie my kalkulujemy, co powinniśmy powiedzieć i jak się zachować, żeby nasza rata (w dowolnej walucie), została zapłacona również w następnym miesiącu.

Jest rok 2050. Wciąż trwa rewolucja cyfrowa – rozwój technologii mobilnych, komputeryzacja produkcji, wszechstronny rozwój technologii oraz upowszechnienie wykorzystywania Big Data totalnie zmieniły europejskie społeczeństwa i rynki pracy. Spełniły się przepowiednie amerykańskiego Departamentu Pracy sprzed ponad czterdziestu lat – oto 65% pracowników pracuje w zawodach, o których się wtedy nikomu nie śniło…

Przy wykonywaniu powtarzalnych czynności, wymagających jasno określonych procedur, ludzi już dawno temu zastąpiły maszyny. Jednak pozostały zawody, wymagające kreatywności, inteligencji emocjonalnej oraz operowania w nietypowych warunkach. Tutaj człowiek wciąż pozostaje niezastąpiony…